Mateusz Bochyński
role Architekt
focus AI / Agentic Eng.
location Polska
edu MSc Eng. Arch.

Mateusz
Bochyński

Architect · Agentic Engineer · Creator

Zawsze bardziej niż rysunek końcowy interesował mnie system, który go umożliwia.

Przez lata funkcjonowałem z wewnętrzną blokadą, potulnie odtwarzając cudze wizje jako bierny kreślarz, choć manualne klikanie fizycznie sprzeciwiało się mojej naturze. Sztuczna inteligencja zburzyła ten mur i pokazała, że zamiast przyjmować narzucone ramy, mogę pytać, jak dany system działa i w jaki sposób go zbudować. Dziś działam jako Agentic Engineer, łącząc architektoniczne poczucie estetyki z inżynierią procesów. Widzę uderzające podobieństwo między koncepcyjnym modelowaniem bryły wieżowca a współczesnym product designem: w obu przypadkach proces zaczyna się od czystej idei i rzeźbienia w abstrakcyjnej materii, by ostatecznie nadać jej funkcjonalną formę.

Długo żyłem w przekonaniu, że dyplom architekta zamyka mnie w ściśle określonej klatce, w której jedynym dozwolonym zadaniem jest rysowanie budynków. Tymczasem mój umysł zawsze ciążył ku skali makro: urbanistyce, infrastrukturze i logice złożonych sieci. Zarówno świat, jak i moją własną pracę postrzegam jako ciągły przepływ danych, w którym najważniejsze jest zlokalizowanie wąskiego gardła. Ten bezlitosny instynkt optymalizatora wykuł się podczas hardkorowych rajdów w World of Warcraft, gdzie przetrwanie zależało od matematycznego min-maxingu statystyk, oraz w symulacjach pokroju Factorio, w których godzinami testowałem wydajność systemów.

Moja metoda pracy to rzemieślnicze składanie rozwiązań z dostępnych elementów, oparte na nieustannej próbie i błędzie. Nie szukam teoretycznych ideałów, lecz elastycznie testuję różne kombinacje, aż system zacznie działać dokładnie tak, jak zaplanowałem. Wiem, że prawdziwa satysfakcja nie płynie z rzadkich sukcesów, ale z tysiąca drobnych, zwycięskich interakcji z kodem. To właśnie ta zmienność sprawiła, że porzuciłem przewidywalną nudę na rzecz dynamicznego środowiska AI, które codziennie dostarcza mi nowych, intelektualnych bodźców.

W pracy z modelami językowymi kieruję się jedną zasadą: zakładam, że AI nie wie, że wie. Modelom językowym brakuje zdolności do autorefleksji i poczucia wątpliwości, dlatego z taką samą pewnością wypowiadają się o faktach, jak i o konfabulacjach. Przy pracy z modelami to ja wchodzę w rolę świadomego filtra. Zanim zlecę jakiekolwiek zadanie, samodzielnie gromadzę źródła i syntetyzuję je w gotowy kontekst, dostarczając AI precyzyjne ramy, w których może operować bez zgadywania. To ja nadaję kierunek, a model staje się moim wykonawczym ramieniem.

Dzięki zderzeniu architektury z kodem odkryłem to, co napędza mnie najmocniej: moment genezy produktu. Wymyślanie nowej logiki, rzeźbienie w geometrii 3D i budowanie prototypów, które porządkują otaczający mnie chaos. To jest mój żywioł i dokładnie takie, estetycznie spójne i technicznie wydajne środowiska zamierzam wokół siebie tworzyć.